Skoro wtedy był hit to teraz co???

Ja nawet nie wiem jak mam to napisać…

Może wprost

ale nie będziecie się śmiać???

i tak będziecie…

dobra, zamykam oczy (może mnie nie będzie widać)  :roll:

 

 

RYSIEK JEDNAK NIE JEST KOBIETĄ!!!

 

śmiech czy niedowierzanie???  :-?

Troszkę wyjaśnienia dla nie wtajemniczonych.

Otóż Rysiek jest synem… córką… dzieckiem naszej Gomory, o tej

Był cudownym maleńkim kluseczkiem, jak wszystko co małe to piękne… jemu tak zostało ;)

I od początku był Ryśkiem.

 

Dorastał, dorastał… a atrybutów kocurrrra nie było.

-”Jak nie ma jajek to kot”,

-”No jak możesz nie wiedzieć jak wyglądają jajka?”

-”Co za różnica kot czy nie kot, jak ma jajka to ON”

a jajek nie było…

To za pomocą m.in. pewnej Pani biolog stwierdziliśmy, że Rysiek jednak jest kobietą.

Z przekonaniem takim żyliśmy sobie… no! troszkę ;)

Kocice na wsi niekoniecznie uda się uchronić przed niechcianymi ciążami, Gomora po ostatnim razie na zastrzykach, Ryśka dorosła ale rui jakoś nie widać… ciąży też…

Teraz reklama

W trosce o jakość życia naszych zwierzątek…

a bardziej o nasz święty spokój zapisałam się z obiema kocicami na sterylkę. Zapakowaliśmy, pojechaliśmy…

Rysia na pierwszy ogień…

wystawiła łebek z torby, samą łepetynkę!!!

A Pani doktor:

-ale przecież to kot!

Tak jakoś wyglądaliśmy  :roll:

Cała klinika w ilości sztuk lekarzy chyba z 5 się zbiegła… no kot. Kot jaki jest… ja tam jajek nie widzę. Połowa z zainteresowanych określiła Ryśka jako kota kastrata, bo nie zobaczyłam tego czego widać nie było  :lol:

A skąd miałam wiedzieć, że ten dzyndzorek to… no dzyndzorek :roll:  No skąd?!?!?

Nigdy nie zachowywał się jak kot, przecież miał kocicę obok! Nigdy nie znaczył i nie znaczy terenu, w domu bo po polu za nim nie biegam… no nie zawsze ;)

Pojechałam na sterylkę z kocicami, a przywiozłam kota.

 

 

No nie wiem co w tym śmiesznego

 

Ps. Mam nadzieję, że wszystko widać… i że jutro też będzie widać wujku Google :evil:

Koń pod górę to przy mnie sarenka!!!

W kombinowaniu oczywiście  :mrgreen:

Bo skoro zmieniają i to nie byle kto bo sam wujek Google to bardzo chciała bym wierzyć, że na lepsze. Łatwo się przyzwyczajamy, szczególnie do dobrego, ale każde dobre ma swojego wroga jakim jest lepsze. Bo lepsze nie musi być dla nas lepsze…

ale ma ambicje być lepszym dla większości więc może i dla nas będzie?


https://goo.gl/photos/DPj7pRDyaF9rSc1BA

Dodałam linkę jaką mi Google rzuciły, zobaczymy czy się otworzy ;)

no i z jaką jakością…

A kombinowałam już wcześniej w innym temacie. Otóż otworzyłam nowego bloga… miał być w zamyśle stroną internetową mojej hodowli alpak…

Kurde jak to pięknie brzmi HODOWLA ALPAK

nie będę skromna! Kocham cię życie za to, że mogę napisać „prowadzę hodowlę alpak”

to absolutnie przecudowne! Marzcie!!!

Bo marzenia się spełniają  :-D

Dobra odlazłam od tematu  :-?

Otóż założyłam nowego bloga, który to miał być stroną internetową hodowli. I szybciej zamknęłam i wykasowałam owego bloga niż wydumałam o otwarciu  :mrgreen:

No bo jaki sens jest w ciągłym „kopiuj-wklej” siebie??? Nie widzę   :-?

Przecież TUTAJ napisałam już sporo o alpakach i nie widzę powodu dla którego nie mogła bym pisać dalej. Tutaj właśnie…

Może nie wszystkich będzie to interesowało, ale spokojnie o całej reszcie też będzie ;)

a alpacze artykuły może wyciągną podglądaczy i czytaczy do komentów???

Na konferencji poznałam mnóstwo człowieków tak samo zakręcownych w wełniakach jak ja, i wiem, że tu są, że czytają… podglądają…

kilka wpisów obiecałam ;)

To dlaczego nie wykorzystać ponad dwóch lat mojej blogowej kariery tylko zaczynać od nowa. Nie ma sensu… chyba…

Musze tylko parę rzeczy ogarnąć, domenę już zmieniłam (ktoś zauważył? :D ) przez to myślałam wczoraj, że zabiłam swoje dziecię – blog. Bo długo myśleli nad przywróceniem mi wszystkich opcji  :mrgreen:

Jest, żyje

Teraz tylko zdjęcia i ich widoczność dla wszystkich, nad jakością popracuję chociaż kiepski edit na razie zaproponowali, może ulepszą i powrócą z lepszego do dobrego… zamotałam  :mrgreen:

Troszkę jeszcze w budowie bloga pomiącham, od razu mówię, nie chcę zrobić lepszego ;)

muszę go tylko troszeńkę pod tego mojego Alpakusa przystosować, bo poważna hodowla alpak musi zaistnieć jakoś w oceanie ;)

No i w najbliższym czasie będę musiała zająć się sprzedażą alpak, a nie postawię przy drodze kartonu z napisem „sprzedam alpaki” przecież  :roll:

Pewnie profesjonalnie było by założyć stronę, taką prawdziwą…

ale…

to takie bardzo bezosobowe  :roll:

Na blogu jestem ja, cała ja!!! Wszystkie wpisy to moje osobiste, prawdziwe przeżycia i obserwacje, którymi mogę się z Wami podzielić dzięki moim zwierzętom.

Trzeba to tylko jakoś sprytnie poukładać aby co alpacze oddać Alpakusowi (ładną nazwę sobie wymyśliłam?  8-) ) a cała reszta mnie i wszystkie pozostałe stworki domowe też nie czuły się tutaj nie na miejscu.

I teraz najważniejsze…

MAM NADZIEJĘ, ŻE MI W TYM POMOŻECIE  :twisted:

Ja będę mieszać i czekam na konstruktywny opierdziel jakby coś było nie tak :D

Ps. a zdjęcia chyba nie widać WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR….


https://goo.gl/photos/Zae2ouBbTh98qrKX9

znowu chyba doopa  :cry:

dasz radę  :roll:

 

Pochwalę się mężowatym…

właściwie Jego zdolnościami, bo…

znowu wydłubał  :twisted:

co???

pozostawię to Waszej wyobraźni, ja wymyśliłam co autor miał na myśli ;)

rozwija mi się chłopisko niesamowicie, każda następna hard-dłubanka jest według mnie lepsza.

Był sobie „kamyczek”

a jest… strzegąca wjazdu  :-D

nie pytajcie dlaczego uznałam, że to kobieta, nie wiem… tak po prostu…